- Wyjdę im naprzeciw. Powiem, że nie jesteście wrogami i razem zastanowimy się co robić.
- Mam cię od tak puścić w tunele? - Trevor się zaśmiał. - Po pierwsze nie ufam ci za grosz a po drugie zgubisz się.
- To niech Tatum pójdzie ze mną. - Powiedziała niechętnie.
Trevor spojrzał na dziewczynę zamyślony i powiedział:
- Zezwalam na użycie broni, Tatum.
Dziewczyna pokiwała głową, wzięła Lore za łokieć i poprowadziła w tunel.
- Nie musisz tak ostro. - Syknęła Lore. Tatum szybko wzięła rękę.
- Przepraszam. - Powiedziała sucho.
Chodziły po tunelach prawie w całkowitych ciemnościach, Tatum miała tylko fluorescencyjne laski. Po około dziesięciu minutach usłyszały stłumione głosy. Lore poczuła ulgę. Nic im się nie stało.
Tatum podała Lore jasną pałeczkę, szepnęła, że tylko popatrzy i skryła się w cieniu.
- To wy? - Lorreine spytała głupio. Szepty natychmiast ucichły.
- Lorreine? - Spytał głos Percy'ego.
- Tak, to ja. - Usłyszała szybkie kroki i zobaczyła Percy'ego w słabym świetle pałeczki. Na jej widok uśmiechnął się szeroko.
- Tak się martwiłem. - Uścisnął Lore mocno, zaskakująco. Chyba zdał sobie z tego sprawę, bo odsunął się szybko. - Wszystko w porządku? - Spytał bo zauważył, że Lore nie ma już na sobie munduru, tylko wyciągniętą koszulkę i obdarte, obcięte jeansy.
- W sumie to tak, ale wyjaśnię wam później. Pod jednym warunkiem: Schowajcie broń i pod żadnym warunkiem jej nie wyciągajcie, dobrze? - Chłopaki pokiwali głowami.
W tym momencie z cienia wyszła Tatum. Jasper, Grunnie, Nando i Percy odruchowo sięgnęli po broń. Lore odchrząknęła, a oni się opanowali.
- Chodźcie. - Powiedziała Tatum sucho.
***
- Nie miałem pojęcia! - Powiedział szczerze zdziwiony Percy. - Cholera, tyle dla nich zrobiłem, od dużej większości jestem w Oddziale dłużej, a oni tak mi się odpłacają?! Niech no ja tylko wrócę na górę...
Siedzieli w obszernym pokoju razem z wszystkimi Wyrzutkami, jak to siebie nazywali. Cała czwórka nowo przybyłych siedziała w milczeniu, głęboko zamyślona.
- Więc, co z nami zrobicie? - Spytał Jasper. - Jest was więcej, macie broń i coś dzięki czemu widzicie w tych przeklętych tunelach, to jasne, że macie przewagę, powiedzcie nam chociaż jakie macie wobec nas plany.
Trevor zamyślił się.
- Miałem nadzieję, że nam pomożecie. - Uśmiechnął się lekko. - Postawcie się na naszym miejscu.
- Najłatwiej byłoby nas zabić. - Powiedział Jasper, ale dodał potem szybko. - O ile nie macie sumienia.
- Albo możecie nam zaufać, wypuścić a my zawalczymy o was w Oddziale, zapewnimy ochronę. - Powiedział Nando.
- Nie ma szans. - Odparł szybko Trevor. - Prędzej zdradzę swoją grupę niż zaufam wam bez podstaw. - Zrobił krótką przerwę. - Andrew pokaże wam gdzie będziecie spać. Jutro zadecydujemy co dalej.
***
Dla bezpieczeństwa zostali podzieleni na trzy grupy: Lore spała w pokoju z Percym, Grunnie z Jasperem a Nando sam. Żeby nie knuli razem planów ucieczki. Ale nawet im to nie przyszło do głowy. Byli zbyt wstrząśnięci faktem, że Oddział ich wszystkich oszukał.
Najbardziej trafiło to Percy'ego.
- Niech no ja się tylko stąd wydostane. - Mruczał pod nosem. - Cadwaller pożałuje, lepiej, żeby miał poważny powód, dla okłamywania wszystkich Oddziałów i jego żołnierzy. Ja mu pokażę...
Lore ziewnęła i zwinęła się na materacu, zamknęła oczy i już miała zasnąć gdy odezwał się głos Percy'ego:
- Jak ty możesz teraz spać?
- Boli mnie głowa, jestem naćpana lekami przeciw bólowymi i miałam ciężki dzień. - Odpowiedziała zgryźliwie. - Jestem śpiąca.
- Tyle się wydarzyło! Nie martwisz się?
- O co? Co z nami zrobią? - Prychnęła. - Czemu mamy martwić się o jutro? Przysporzy nam to tylko zmartwień. Wojna cię tego nauczyła, martwienia o jutro? Wszyscy martwią się o przyszłość a „Co ma być to będzie, a kiedy już będzie to trzeba się z tym zmierzyć.”
Percy zamyślił się.
- Gdybyśmy nie martwili się o jutro, wojna nie miała by końca.
- Mylisz, się. Walcząc o to co jest teraz, walczysz o to co będzie. Poza tym walczymy nie po to by jutro było lepsze, tylko po to by ludzie byli bezpieczni, żeby nie zasypiali z myślą, że mogą się obudzić z poderżniętymi gardłami. Od trzech lat każdy martwi się o życie, że obudzi ich huk bomb i strzelanina. Wojujemy po ty by przestali się tym dręczyć.
- Właśnie, walczymy o to aby nie musieć się martwić o jutro. Ty się go nie boisz, ale nie uwierzę, że nie martwisz się o tym, że twoje życie jest w rękach Wyrzutków.
- Trevor jest mądrym i dobrym przywódcą. - Powiedziała powoli. - Jest oddany swojej bandzie, zrobi wszystko by nic im się nie stało. Już lepiej zginąć z rąk kogoś o dobrym sercu, niż kogoś kto ignoruje i próbuje zabić niewinnych ludzi, jak Cadwaller.
Percy nie odezwał się. Lorreine wiedziała, że myślał o ich Generale.
- I co ja mam teraz zrobić? - Wykrztusił w końcu. - Nie mogę już służyć Cadwallerowi, nie chcę odchodzić z wojska, nie chcę też zmieniać Oddziału bo międzynarodowy jest najlepszy a do tego to i tak nic nie zmieni, dalej będę oszukiwany bo główną władzę i tak ma Cadwaller.
- Z czasem wszystko wymaga jakiegoś poświęcenia. - Szepnęła Lore.
***
- Nie możecie z nami zostać. - Odparł stanowczo Trevor. - Już i tak ledwo dajemy radę z zapotrzebowaniem, poza tym nad naszym wejściem zbiera się grupa ratownicza Oddziału.
- Gdybyście wypuścili jednego z naszych, żeby powiedział, że nic tam nie i że resztę zeżarły dzikie zwierzęta nie byłoby problemu. Albo jeszcze lepiej wypuście nas wszystkich!
- Powiedział Nando. - Nie wydamy was, możemy wam tylko pomóc.
- A dlaczego mielibyście to robić? - Spytała Mina, dziewczyna z grupy Trevora.
- Bo nie jesteśmy Cadwallerem. - Powiedział sucho Jasper.
- A poza tym nie jesteśmy głupi. - Dodał Grunnie. - I wy też nie jesteście. Wiecie ile mielibyście korzyści z piątki sojuszników na górze.
- Nie możemy wam ufać. - Powtórzył twardo Trevor. - Nie mamy podstaw. Mamy tylko złe doświadczenia z Oddziałowcami.
- Więc wyjaśnijcie jak mamy wam udowodnić, że możecie nam zaufać. - Odezwała się Lorreine.
Trevor spojrzał po twarzach ludzi ze swojej grupy. Luke kiwnął głową.
- Powiedzcie coś co jest tajne.
- A skąd pewność, że nie pomożemy Zamaskowanym? - Odezwał się szybko Percy. Trevor uśmiechnął się. Westchnął i powiedział:
- Widzicie jak ważne jest zaufanie i jak przeszkadzający jest jego brak? Zróbmy tak, wypuścimy was, ale dla pewności, że nie zrobicie czegoś głupiego, dziewczyna zostanie z nami. Powiecie, że znaleźliście tylko jej rzeczy. Nie ma szans na to że żyje.
Wszyscy naraz zaczęli mówić.
- To nie do zrobienia.
- Nie zostawimy jej tak tu.
- Z wami? A skąd będziemy wiedzieć, że nic jej nie jest?
- To nie do zrobienia!
Trevor uśmiechnął się krzywo.
- Damy wam nadajniki dzięki, którym będziecie się z nami kontaktować i vice versa. Gdy tylko usłyszymy, że ktoś niewłaściwy dowiaduje się o czymkolwiek o czym wiedzieć nie powinien, zabijemy ją. Lore będzie miała nadajnik cały czas przy sobie więc będziecie wiedzieli co z nią.
Nikt się nie odzywał.
- Czemu ja? - Spytała Lorreine. -To złamie moim rodzicom serce. Na tej wojnie zginął też ich syn, mój brat. Chcę wiedzieć czemu ja.
- Bo ty jesteś dla nich ważna. - Odparł Andrew. - Najmłodsza, najświeższa, najbardziej niewinna. Nikt nie chce by stała ci się krzywda.
Lore uśmiechnęła się krzywo. Pokiwała głową.
- Nie! Nie zgadzam się. - Odezwał się Percy. - Nie zostawię cię tu z nimi samej. - Zwrócił się do Trevora. - Mogę zostać zamiast niej?
Chłopak pokręcił głową.
- Lubie ją, nie zrobi nam krzywdy. Jest wiele powodów dlaczego akurat ona, ale możesz zostać z nią.
Ludzie z jego grupy zaczęli pomrukiwać groźnie.
- Cisza! Skoro ma to wam pomóc to zgodzę się na takie warunki.
Wszyscy ucichli. Popatrzyli smutno i przepraszająco to na Lore to na Percy'ego. Wiedzieli, że nie ma innego rozwiązania...
- No to musimy ruszać. Zanim wyruszy grupa ratownicza. - Odezwał się Nando.
Percy powoli pokiwał głową.
Nagle odezwał się Grunnie:
- Mogę opowiedzieć o tym wszystkim mojej dziewczynie? Nie mamy przed sobą tajemnic a do tego jest przyjaciółką Lore, załamałaby się gdy dowiedziała się że ona nie żyje. Nazywa się Maggie Robins.
- Z Ohio? - Spytała Lilith.
- Tak, a co? - Odpowiedział podejrzliwie Grunnie.
- Pozdrów ja ode mnie. - Uśmiechnęła się. - Chodziłyśmy razem do podstawówki.
- Czyli można jej zaufać? - Dopytywał się Trevor.
- W podstawówce można było.
- Więc dobrze. - Westchnął. Zwrócił się do Lore. - Po wojnie odzyskasz wolność. Lub gdy zyskacie moje pełne zaufanie. Przygotować nadajniki! - Krzyknął przez sale do Luka.
Chłopak kiwnął głową i pobiegł tunelem. Po chili wrócił niosąc na rękach woreczki foliowe.
- Wsadza się to do ucha. - Tłumaczył. Lore i Percy też dostali po zestawie. - Jest niewidoczny i głęboko ukryty wasze słuchawki z Oddziału mu nie przeszkadzają. Każdy z nas ma takie nieustannie, wy też ich nie wyjmujcie. - Podał Grunniemu dwie pary. - To dla Maggie. - Wyjaśnił.
Każdy wyjął małą słuchawkę i wsadził do prawego ucha.
***
- Nie wiem co to było, Generale. Widzieliśmy tylko ich porozrzucane i rozszarpane rzeczy. - Mówił Jasper.
- Gdybyście mnie posłuchali i nie wchodzili do tej przeklętej dziury nikt by nie zginął. - Odpowiedziała Generał. - Kto wpadł na ten głupi pomysł, żeby się rozdzielić?
- Percy, proszę pani. - Odpowiedział Nando.
- Udało wam się przynajmniej zbadać te korytarze? - Weschnęła zrezygnowana.
- Tak, pani Generał. - Odparł Grunnie. - Nic tam nie ma. Ta dziura musiała pozostać po ich dawnej kryjówce. Tam nic nie ma.
Lore słuchała sprawozdania chłopaków przez słuchawkę. Były bardzo wysoko zaawansowane technicznie. Reagowały na głos, mogły połączyć cię z każdym kto miał podobną w uchu. Siedziała pod ścianą w pokoju, który można było nazwać głównym. Tu odbywały się narady, spotkania, posiłki. Lorreine była przygnębiona, wszystko poszło zgodnie z planem. Wszyscy myśleli, że nie żyje.
Moi biedni rodzice... Myślała. W tym momencie obok niej usiadł Percy. Bez słowa słuchali, jak ich przyjaciele opowiadają kłamstwa, ratujące im życie. Kiedy ich oddelegowano, Lore z trudem powstrzymała łzy. Położyła głowę na ramieniu swojego druha, on w milczeniu objął ją i tak siedzieli myśląc o tym, że dla świata umarli...
__________________________________________________________________________________________________________________________________
I jak się podoba? Bardzo ładnie proszę o opinię :D
Następnego rodiału możn się spodziewać w środę :)
wtorek, 20 sierpnia 2013
Rozdział szósty.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz